niedziela

Dziś wybraliśmy się do Kościoła. „Wybraniu się” towarzyszyła cała procedura: mycie i przywdzianie odświętnych ubrań (łącznie z butami). Wyruszyliśmy mniej więcej o 10:00.

 

Najbliższy nam Kościół to Masindi Miracle Centre Church (ten, z którego muzykę słyszałam pierwszej nocy). Droga do niego nie jest długa, ale gdy pokonuje się ją z dziećmi trochę zmienia się percepcja. Przy wejściu urządzeniem do wykrywania (chyba) metalu sprawdziło nas dwoje ochroniarzy i szczerze mówiąc myślałam, że to normalna kościelna procedura. Wszystko przyjmuję tutaj takim, jakim jest, pomyślałam więc, że boją się zamachów (?!). No nie, anti, nie. Po prostu zbliża się czas wybrów, politycy prowadzą swoje kampanie i pojawiają się wszędzie tam, gdzie mogą przemówić do tłumów. A przemawiają bardzo energicznie i soczyście – stojąc pod Kościołem niemalże ogłuchłam. Grzecznie poczekaliśmy aż jaśnie władza przemówi, tłum nieco się przerzedził i mogliśmy wejść.

 

Ciężko mi w sumie opisać to doświadczenie. Bardzo podoba mi się tutejsze podejście do modlitwy. Zawsze najlepiej mi w muzyce, śpiewie, tańcu. Tutaj właśnie tak się modli. Na scenie stał chór, przed nim tancerze, na przedzie zaś prowadząca solistka. Ruchy tancerzy… Poko, podobałyby Ci się. Następna w kolejności była grupa wdów, które spotykają się i przygotowują wspólnie stroje i występy. Wykonały taniec z gestami, z pewnością związany z Bogiem (jak wszystko w występach), oczywiście ni w ząb nie zrozumiałam o co chodzi. Później kolejna grupa z przedstawienie i duet. Wszystko przy muzyce żywych instrumentow – pekrusja, gitara, bas i klawisze. Niektóre melodie powszechnie znamy, stałam więc i śpiewałam je sobie po polsku. W pewnym momencie przyszły do mojej głowy różne wzniosłe myśli, z których wyrwała mnie Hope mówiąc They are calling visitors to stand up. Ponieważ nie dosłyszałam o co chodzi – oczywiście kiwnęłam głową. You should stand up, powtórzyła mi głośniej. Faktycznie, wszyscy „przyjezdni” zostali poproszeni o powstanie, podeszli do mnie ludzie witając serdecznie w ich Kościele. Co więcej, zaproszono nas na przód by powiedzieć o sobie kilka słów do mikrofonu. Wszystko dzieje się w dwóch językach – angielskim i lunjoro (dialekt Masindi), więc moje krótkie zdania były jeszcze tłumaczone. Nie do końca pamiętam, co powiedziałam, ale zakończyłam na pewno God bless you! Czyli z przytupem.

 

A zanim mi przerwano moje refleksje, to myślałam sobie, że bardzo mi się to wszystko podoba. I ten śpiew i taniec i przemowa kaznodziei – wszystko jest po to, by pozwolić ludziom uwolnić się od trosk i frustracji codziennego dnia i powiedzieć im, że God has made you to be a winner. Było nawet miejsce na to, byśmy wszyscy wstali i tupali nogami, dając ujście naszym nerwom. I druga rzecz – budowanie społeczności. Każdy nowy (nie tylko biały) jest dostrzeżony i przywitany. Gdy poproszono nas o wstanie, wielu ludzi podeszło by powitać mnie w ich Kościele uściskiem dłoni lub lekkim przytuleniem. Wszystko było bardzo ciepłe i serdeczne. U nas ma to miejsce chyba tylko we wspólnotach.

 

Ogólnie dzień należał niestety do słabszych. Moja głowa chciała eksplodować, pomogła dopiero krótka drzemka w ciągu dnia, środek przeciwbólowy i elektrolity. Nadal długo nie mogę zasnąć w nocy, a potem czuję się wyczerpana. Gorąco pewnie też dokłada swoje. Ale, jak to w życiu bywa – jak jesteś zmęczony i chce Ci się wypiąć na świat – ten podsyła Ci dzieci krzyczące w niebogłosy Anti Bati you are smaaaaaaaart!

 

DSCF6347

Wyszykowani i szykowni. Anti, Sadhat, Marta, Robert, Joshua, Joffrey, Sabrina, Majorine, Godfrey, Fortunate i anti Agata.

 

DSCF6358

Przemawia polityk, czekamy na zewnątrz. Ta piękna kobieta to nasza ciocia Hope.

 

DSCF6361

Modlitwy.

6 komentarzy

  • Anka

    Akurat dziś Martyna Wojciechowska pokazała w swoim programie dokładnie takie nabożeństwo, o jakim opowiedziałaś. Oglądając miałam tylko jedną myśl: „Ale fajnie byłoby tam być…” 🙂 A Ty w tym samym czasie (o 11) właśnie byłaś! Betko kobietko na środku Afryki 😀

  • matka Teresa

    Wzruszyłam się bardzo, bardzo, bardzo – nie mogę ochłonąć. Na zdjęciach widać, że masz w tej wspaniałej gromadce wielu fanów. Dzieciaczki cudowne i chyba szczęśliwe. Pozdrawiaj od nas tych wszystkich, którzy stworzyli to wielkie dzieło i go prowadzą. Są wspaniali i Ty również. Jesteśmy z Ciebie dumni. Pytanie: dlaczego najmłodszy nie ma bucików?. Czy nie ma rozmiaru, czy to taka kolej rzeczy?

  • GosiaSK

    Patrząc na to jak wiele osób kibicuje AntiBati, pomyślałam, że gdybyś zrobiła zbiórkę na jakimś portalu crwdfundingowym na ogród czy inny dach,to musiałby to być sukces. pomyśl Anti

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *