niespodzianki

Niespodzianki są wtedy, gdy wychodzisz do miasta po drodze zahaczając o szpital, a okazuje się, że zostaniesz w nim do końca dnia. Taką niespodziankę otrzymałyśmy dzisiaj z Grace, która zachorowała na malarię. Kilka przypadków malarii już w naszym domu widziałam i (żeby Was uspokoić) żaden nie dotyczył nas, europejczyków. Tutejsi przechodzą malarię raczej łagodnie, czasem obywa się bez uziemienia w szpitalu, tym razem jednak ze względu na podawanie leków Grace musiała zostać na noc. I taka to właśnie niespodzianka – człowiek o torbie, portfelu i telefonie zostaje cały dzień tam, gdzie planował być nie dłużej niż godzinę.

 

Ale niespodzianki są też wtedy, gdy ten człowiek wraca wieczorem do domu, a na łóżku widzi przesyłkę z Polski. W przesyłce suszone owoce i przepiękna świąteczna kartka z życzeniami.

 

Franku, Igi, Toniu, Martko, Malwino i Pawle, czyli Borowieccy x 6 – bardzo Wam dziękuję! Wszystkie paczuszki musiałam oczywiście otworzyć żeby spróbować (i walczę ze sobą żeby nie zjeść wszystkiego na raz). Może i Polska ma smak mielonego z ziemniakami i ogórkiem kiszonym, ale takie suszone jabłuszka też pociągnęły mnie myślami w stronę domu!

 

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.