Odcięło nas.


Po jednej nocy w mieście Fort Portal na zachodzie Ugandy w niedzielę zawitaliśmy do Jasia, do jego domu nad jeziorem Lyantonde. Wtedy to właśnie oficjalnie nas odcięło.

Żyjemy w naszym drewnianym pokoiku, usypiają i budzą nas dźwięki żab, ptaków, skaczących małp i skrobiącej wiewiórki. Rano przygotowujemy wspólne śniadanie, a wieczorami siadamy przy ognisku. Jesteśmy my, Jaś, Leonie (Niemcy) i Omar (Izrael) z roczną córeczką oraz Bartek z Polski. Za dnia spacerujemy po okolicy lub planujemy dalsze wypady. Wczoraj z przewodnikiem wspięliśmy się na Mahoma Waterfalls i chodziliśmy po jaskiniach.

Wsie są tu piękne. Spokojne, rozstrzelone na pagórkach i pomiędzy jeziorami. Domy poukrywane między drzewami lub w plantacjach bananów. Mieszkańcy spokojni i serdeczni.

Odcięło nas. Odpoczywamy.

A Marcin powiedział: Znowu jestem w kosmosie.

O Jasiu wcześniej:

podróż

Araali’s place

A teraz:

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.