samotne zabawy i wyobraźnia

Często spędzamy czas wszyscy razem lub dzielimy się na grupy. Razem śpiewamy i tańczymy, gramy w piłkę, bawimy się w chowanego. W grupach najczęściej rysujemy, układamy puzzle lub się uczymy. Bardzo lubię jednak te momenty, w których dzieci zaczynają bawić się same. Pamiętam pierwszą sobotę w Window of Life – myślałam wtedy, że pracy będzie dużo, bo starszaki nie idą do szkoły i trzeba wszystkimi się zająć. A tu niespodzianka – wszyscy zajęli się sami sobą, zaczęli budować dom z porzuconych kawałków drewna i skończyli go po dwóch godzinach. W ostatnią sobotę gromada zaanektowała piaskownicę i wyprawiła każdemu urodziny. Kilkanaście razy odśpiewano Happy Birthday i dzielono torty z piasku.

 

Są wśród nasz również tacy, którzy lubią od czasu do czasu bawić się sami. Takie zabawy lubię obserwować, bo za każdą z nich kryje się historia. Niektórzy udają, że są szefami kuchni, zawzięcie przestawiają foremki w piaskownicy i przesypują piasek do wiaderka malutką łyżeczką. Inni są kierowcami boda-bodai jadą do miasta po pomidory, chleb i słodki napój. Jeszcze inni zamieniają się w nauczycieli i stoją przy stole z kijkiem w ręce krzycząc Finish the full page! (Dokończ całą stronę!).

 

Dziś Gioram swoją zabawą opowiedział historię podróży. Najpierw był kierowcą boda-boda, którym podjechał na stację benzynową by dolać paliwa, potem przesiadł się do autobusu i przebył długą drogę popijając niby-wodę z kanistra, by wreszcie w miejscu docelowym zacząć gotować i serwować z kanistra herbatę. Dołączył do niego nasz mały sąsiad (odziany w czerwień) i ciekawa byłam, co się wydarzy. Przewidywałam, że starym zwyczajem rozpocznie się walka o zabawki i przestrzeń. A nasz Gioram ugościł kolegę herbatką.

 

 

Ja natomiast zupełnie nie na niby wybrałam się dziś rano do miasta. Kilka spraw miałam załatwić dla Window of Life i jedną swoją – zamówiłam sobie urodzinowy tort. Wiem już co i gdzie w mieście piszczy, lubię je, ale jedna wycieczka dziennie zupełnie mnie satysfakcjonuje. Dlatego znów ominęła mnie popołudniowa kawa z naszymi Niemcami.

5 komentarzy

  • Bomble

    Jako maniak tortowy myślę, że to będzie niesamowity cake! Wart kilkakrotnego odśpiewania hepi-depi-tuju (słynna interpretacja taty Witolda)…
    Apropos zabaw, to u nas ostatnio na tapecie jest ganiany za kotem (Janek tupie piętami, a Uszok trzęsie ze strachu toną futra), okładanie się dmuchanymi grzybkami (dzieci mogą przecież) oraz rwanie żabek z zasłonki w kuchni – to pewnie z dedykacją dla Antibati 😉

  • B o ba

    Nie wiem jak się z Tobą inaczej skontaktować, więc napiszę tutaj. To zapewne będą jedne z najbardziej niesamowitych i wyjątkowych urodzin w Twoim życiu, życzę Ci zatem by każde kolejne opiewały w coraz większe emocje i dorównywały niepowtarzalnością tym dzisiejszym. Wszystkiego najlepszego :*

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.