w czasie suszy

Też zdarzają się deszcze. Nie wiem, czy to normalne, czy to tak zwana (również u nas w Polsce) „zmiana klimatu” – fakt jest taki, że w nocy przyszła burza.

 

Od kiedy dzielimy z Natalią pokój w Window of Life, budzimy się każdej nocy. Czasem o tej samej porze (mówimy sobie wtedy dobry wieczór i odbywamy okolicznościową pogawędkę), czasem o różnych. Rytuał jest jednak zachowany – przebudzenie następuje co noc i nie ma żadnych wyraźnych przyczyn, które mogłyby je powodować. Poza nocą dzisiejszą.

 

Dziś Natalię jako pierwszą obudził przeciągły grzmot. Ja obudziłam się w kilka minut po fakcie i z nadchodzącej burzy zdałam sobie sprawę usłyszawszy wiatr. To charakterystyczna cecha pory suchej – silny wiatr zdarza nam się w ciągu dnia, ale pomieszany z burzą daje lekko przerażający efekt. Plus noc, plus tradycyjny w takich wypadkach brak prądu. Z tego wszystkiego najzabawniejszy był sen Natalii z grzmotem w roli głównej, w którym przewracały się wszystkie meble. Jakie meble – nie wiem, bo żadnych poza łóżkami nie mamy. W każdym razie o czwartej trzydzieści osiem podzieliłyśmy się snami, zebrałyśmy trochę prania ze sznurków i buty z werandy.

 

Nie wiem, o której zaczęło padać, mogła to być szósta lub siódma. Teraz mamy dziewiątą i pada nadal. Deszcz zbojkotował nasze wyjście do Kościoła, które musimy chyba odłożyć na za tydzień. Są jednak plany, które nie zostały zrujnowane – Sunny na przykład mimo deszczu dzielnie pierze na werandzie.

 

W porze suchej taki deszcz to fajna sprawa. Drogi trochę się namoczą, kurzu (przez chwilę) będzie mniej, a rośliny (z których z suchoty spadają liście) napiją się wody. Gorąc na chwilę zmaleje.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.