Zdrowie


Jeśli kiedyś zdarzy się nam spotkać i mieć okazję do porozmawiania, to nie będę wzbraniać się przed opowieściami o przygodach zdrowotnych podczas trzytygodniowej wyprawy. To, co jednak na tę chwilę warte jest zaznaczenia to fakt, iż zarówno kilka lat temu podczas mieszkania w Masindi siedem miesięcy i podróżowania, jak i przez minione trzy tygodnie, ugandyjska służba zdrowia mnie nie zawiodła.

Korzystam z płatnej, prywatnej pomocy zdrowotnej. Szpitale i kliniki są czyste, kolejki nie są długie, na miejscu zawsze jest laboratorium a wyniki badań dostępne po kilkunastu minutach. W szpitalach są też apteki więc najczęściej przepisane przez lekarza leki kupuje się od razu i nie trzeba szukać ich na mieście.

Prywatna opieka to jednak przywilej tych, którzy mają czym za nią zapłacić. Szpitale publiczne są przepełnione, dostęp do informacji trudny, często trzeba uciekać się do ”sposobów” czy ”prezentów”.

Ale zaraz, zaraz… Skąd my to znamy?


2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.